Kwiaty tej rośliny są żółte. Olejek jest granatowy. Ta sprzeczność ma bardzo konkretne wyjaśnienie: barwnik, który daje głęboki błękit, nie istnieje w żywym kwiecie i powstaje dopiero w kotle destylacyjnym. Buteleczka 5 ml marokańskiego Tanacetum annuum, aromat owocowy i balsamiczny, kolor tak mocny, że potrafi zabarwić jasną tkaninę.
- ◈Kolor z destylacjiGranat pochodzi od chamazulenu, który tworzy się dopiero pod wpływem gorącej pary
- ✿Marokańska rzadkośćRoślina roczna z północnego Maroka, zbierana w bardzo krótkim oknie sezonu
- ◉Mała buteleczka5 ml, czyli około 100 kropli, a karta produktu mówi o jednej lub dwóch naraz
Siedem sytuacjiKiedy sięgniesz po tę buteleczkę
Wieczór w dyfuzorze
Trzy do czterech kropli w dyfuzorze. Zapach jest owocowy i miękki, zupełnie inny niż typowe wieczorne olejki drzewne.
3 do 4 kropli
Kropla do porcji kremu
Karta producenta wymienia to zastosowanie wprost. Kropla do porcji ulubionego kosmetyku w dłoni, rozetrzeć i nałożyć jak zawsze.
1 kropla na porcję
Masaż po długim dniu
Jedna lub dwie krople do porcji balsamu albo frakcjonowanego oleju kokosowego, potem spokojne, powolne ruchy.
1 do 2 kropli na porcję
Własna mieszanka na blacie
Buteleczka z zakraplaczem, olej bazowy, pusty roller. Wrotycz wchodzi do receptury w bardzo małych ilościach, bo barwi całą mieszankę.
1 do 2 kropli na 10 ml bazy
Wacik w kratce wentylacyjnej
Sposób prosto z karty producenta. Dwie do trzech kropli na wacik, wacik wpięty w kratkę nawiewu w samochodzie.
2 do 3 kropli
Zapach na nadgarstku
Owocowo, balsamicznie, bez alkoholu. Zawsze z olejem bazowym i zawsze przed ubraniem się, nigdy po.
1 kropla na 10 kropli oleju
Półka z rzadkościami
Obok kocanki, krwawnika i róży. To ta część kolekcji, którą pokazuje się gościom i otwiera przy specjalnych okazjach.
5 ml
→ przesuń palcem
Wyłącznie do użytku zewnętrznegoIle kropli i na co
Dyfuzja
Trzy do czterech kropli w dyfuzorze, dokładnie tak jak podaje karta produktu. Zbiornik po dyfuzji warto przepłukać, bo barwnik lubi zostawać na ściankach.
3 do 4 kropli
Na skórę
Jedna do dwóch kropli na wybrane miejsce, zawsze rozcieńczone olejem nośnikowym. Producent podaje rozcieńczenie jako sposób na ograniczenie wrażliwości skóry i barwienia.
1 do 2 kropli plus olej bazowy
Do kosmetyku
Kropla do porcji kremu, balsamu albo żelu do mycia. Najprostszy sposób, żeby ten olejek wszedł do rutyny bez odmierzania bazy osobno.
1 kropla na porcję
RytuałJak nakładać, żeby nie zafarbować
Wrotycz marokański jest jedynym olejkiem w katalogu, przy którym kolejność ubierania się ma znaczenie. Kropla jest naprawdę granatowa i póki się nie wchłonie, zostawia ślad na wszystkim, czego dotknie.
- Rozcieńcz w dłoni. Najpierw olej bazowy, potem kropla wrotyczu. Odwrotna kolejność zostawia stężony granat na skórze.
- Rozprowadź cienko. Im cieńsza warstwa, tym szybciej znika widoczna barwa. Gruba kropla potrafi się trzymać kilkanaście minut.
- Odczekaj. Daj skórze chwilę na wchłonięcie, zanim dotkniesz ubrania, ręcznika albo pościeli.
- Umyj dłonie. Zanim dotkniesz twarzy, jasnej tapicerki i klamek. Mydło zdejmuje barwnik bez problemu, dopóki jest świeży.
△Produkt wyłącznie do użytku zewnętrznego. Może powodować podrażnienia skóry, więc rozcieńczaj go olejem nośnikowym i zrób próbę na przedramieniu przed pierwszym użyciem. Barwi powierzchnie i tkaniny na niebiesko, uważaj na jasne ubrania, ręczniki, pościel i blaty. Trzymaj z dala od dzieci i unikaj okolic oczu. Pełne zasady bezpieczeństwa znajdziesz niżej.
ŁączenieDobrze łączy się z
Ten kolor nie istniał, dopóki roślina nie trafiła do kotła. Nie ma go w polu, nie ma go w kwiecie, jest dopiero w butelce.
Wszystko o tym olejku
Jak pachnie
doTERRA opisuje aromat trzema słowami: owocowy, miękki, balsamiczny. To jedno z bardziej zaskakujących zestawień w katalogu, bo po nazwie „wrotycz” spodziewasz się ostrego, ziołowego zapachu z rodziny piołunu, a dostajesz coś słodkiego i ciepłego.
Buteleczka otwiera się owocowo, z jasną, lekko kamforową iskrą, za którą stoi sabinen. Po chwili wchodzi miękkie, trochę jabłkowe centrum, a na dnie zostaje balsamiczna, ciemna słodycz. Właśnie ta ostatnia warstwa gra w mieszance Deep Blue, gdzie wrotycz marokański siedzi w bazie i dokłada głębię obok kocanki i rumianku.
W dyfuzorze zapach jest zdecydowanie delikatniejszy w odbiorze niż w butelce i nie zajmuje całego pokoju. Trzy krople wystarczą na średnie pomieszczenie.
Skąd bierze się ten kolor
To jest najciekawsza historia w całej buteleczce i warto ją opowiedzieć dokładnie.
Tanacetum annuum kwitnie na żółto. Pole tej rośliny w północnym Maroku wygląda jak pole rumianku albo wrotyczu z polskiego rowu: drobne, żółte koszyczki kwiatowe, zielone liście, ani śladu błękitu. W soku rośliny nie ma żadnego niebieskiego barwnika. Nie da się go z niej wycisnąć, bo go tam po prostu nie ma.
W roślinie jest za to matrycyna, bezbarwny związek z grupy proazulenów. Podczas destylacji parą wodną matrycyna trafia pod działanie gorąca i pary, rozpada się i przekształca w chamazulen, czyli azulen o intensywnej barwie indygo. Cały ten proces zachodzi w kotle, nie w polu. Destylator nie wyciąga koloru z rośliny, tylko go tworzy.
Dlatego destylacja wrotyczu marokańskiego trwa dłużej niż przy większości ziół. Skrócenie procesu oznacza mniej chamazulenu i bledszy olejek. Barwa jest więc jednocześnie efektem ubocznym i podpisem dobrze przeprowadzonej destylacji.
Ten sam mechanizm odpowiada za kolor kilku innych olejków. Rumianek niemiecki, krwawnik z duetu Yarrow Pom i wrotycz marokański są niebieskie z dokładnie tego samego powodu, choć pochodzą z trzech różnych roślin. Wszystkie trzy mają w surowcu proazuleny i wszystkie trzy dostają swój błękit dopiero w destylarni.
Praktyczny wniosek: intensywny granat sam w sobie nie mówi, jaki olejek masz w ręku. Mówi tylko, że w roślinie były proazuleny, a destylacja trwała wystarczająco długo.
Co jest w środku
| Związek | Co wnosi |
|---|---|
| Sabinen | Główny składnik olejku, odpowiada za świeżą, zielono kamforową iskrę na starcie |
| Chamazulen | Barwnik indygo, powstaje dopiero podczas destylacji, nie ma go w żywej roślinie |
| p-Cymen | Lekka, sucha nuta ziołowa, spokrewniona zapachowo z tymiankiem i oregano |
| alfa-Felandren | Cytrusowo pieprzny akcent, obecny też w koprze i czarnym pieprzu |
| beta-Pinen | Iglasty, żywiczny ślad, ten sam, który znasz z sosny i jałowca |
| Kamfora | Daje wyraźne wrażenie chłodu na skórze, obecna w wysokim stężeniu |
Skład wrotyczu marokańskiego rozstrzyga jedną ważną rzecz. Chamazulen, mimo że najbardziej rzuca się w oczy, nie jest wcale najliczniejszym związkiem w butelce. Największą część stanowi sabinen, a chamazulen jest w stosunkowo niewielkiej ilości, tyle że o niesamowitej sile barwienia. Kilka procent wystarczy, żeby cała zawartość butelki wyglądała jak atrament.
Wysokie stężenie kamfory to drugi charakterystyczny rys tego olejku. To ten sam związek, który daje kamforowy rdzeń hiszpańskiemu rozmarynowi, i to on odpowiada za wrażenie chłodu po rozprowadzeniu kropli na skórze.
Na dnie karty produktu znajdziesz jeszcze pełną nazwę surowca: olejek z kwiatów, liści i łodyg wrotyczu marokańskiego (Tanacetum annuum). Ta sama pozycja pojawia się w składzie mieszanki Deep Blue, gdzie wrotycz jest jednym z dwunastu olejków i to od niego pochodzi niebieskawy odcień całej kompozycji.
Wrotycz marokański kontra wrotycz pospolity
Wrotycz marokański
Tanacetum annuum
- Roślina roczna z północnego Maroka
- Olejek granatowy, barwa od chamazulenu
- Praktycznie pozbawiony tujonu
- Aromat owocowy, miękki, balsamiczny
- Używany w kosmetyce i aromaterapii
- To jest olejek w tej buteleczce
Wrotycz pospolity
Tanacetum vulgare
- Bylina rosnąca dziko w całej Polsce
- Olejek żółty albo bladozielony
- Bogaty w tujon, uznawany za toksyczny
- Aromat ostry, kamforowo ziołowy
- Odradzany do samodzielnego stosowania
- Nie ma go w ofercie doTERRA
To rozróżnienie jest ważniejsze, niż wygląda, i warto je przeczytać do końca.
Polska nazwa „wrotycz” obejmuje cały rodzaj Tanacetum, a w polskim internecie zdecydowanie dominuje wrotycz pospolity, czyli Tanacetum vulgare. To ta wysoka roślina o płaskich, żółtych baldachach, którą widuje się przy drogach i na miedzach. Jej olejek zawiera duże ilości tujonu, związku uznawanego za neurotoksyczny, i z tego powodu obrósł ostrzeżeniami, przepisami i zakazami.
W tej buteleczce jest wrotycz marokański, czyli Tanacetum annuum. Inny gatunek, inna roślina, inny skład. Roczna, niska, rosnąca dziko wyłącznie w rejonie północnego Maroka, a jej olejek jest praktycznie pozbawiony tujonu i za to bogaty w sabinen, kamforę i chamazulen. Wspólna jest tylko polska nazwa rodzajowa.
Konsekwencja jest prosta i praktyczna. Jeśli wpiszesz w wyszukiwarkę samo słowo „wrotycz”, trafisz na treści o zupełnie innej roślinie niż ta, którą masz w ręku. Dlatego przy tym produkcie zawsze sprawdzaj nazwę łacińską na etykiecie. Tanacetum annuum to ten olejek. Tanacetum vulgare to nie ten.
Dla porządku: doTERRA nie ma w ofercie olejku z wrotyczu pospolitego i nigdy go nie miała.
Plamy na tkaninach i jak sobie z nimi radzić
Producent pisze o tym wprost na karcie produktu, więc i my napiszemy wprost: ten olejek barwi. Granat jest naprawdę intensywny i wystarczy kropla, żeby na białym ręczniku pojawiła się niebieska plama. Nie jest to wada partii ani błąd, tylko konsekwencja tego, jak dużo koloru ma w sobie chamazulen.
Trudność polega na tym, że taka plama jest dwiema plamami naraz. Ma część tłustą, pochodzącą z samego olejku, i część barwną, pochodzącą z chamazulenu. Zwykłe pranie w niskiej temperaturze bierze się tylko za jedną z nich i dlatego bywa, że ślad zostaje.
- Nakładaj olejek przed ubraniem się, nigdy po, i daj skórze kilka minut na wchłonięcie
- Trzymaj z dala od jasnych ręczników, pościeli i tapicerki, do masażu weź ciemne prześcieradło
- Buteleczkę stawiaj na talerzyku albo podkładce, nie wprost na jasnym blacie ani na drewnie
- Po dyfuzji przepłucz zbiornik dyfuzora, zanim barwnik osiądzie na ściankach
- Świeżą plamę zabierz od razu: najpierw odetkaj tłuszcz płynem do naczyń albo mydłem, wetrzyj w suchą tkaninę i dopiero potem pierz
- Na trwalsze ślady sprawdza się przetarcie alkoholem izopropylowym przed praniem, ale zrób najpierw próbę w niewidocznym miejscu
- Nie susz poplamionej rzeczy w suszarce przed usunięciem śladu, bo wysoka temperatura utrwala barwnik
- Do własnych mieszanek w rollerze dawkuj oszczędnie, bo wrotycz zabarwi całą zawartość i wszystko, czego ta zawartość dotknie
Skąd pochodzi
Tanacetum annuum rośnie dziko w wąskim pasie północnego Maroka, w rejonie gór Rif i na terenach nadatlantyckich. To jedyne miejsce na świecie, gdzie występuje na tyle licznie, żeby dało się z niej robić olejek na skalę handlową. Prób przeniesienia uprawy gdzie indziej było wiele i żadna nie dała surowca o tym samym profilu.
Roślina jest roczna, co przy olejkach jest rzadkością. Nie ma tu wieloletnich plantacji jak przy lawendzie czy kadzidłowcu. Każdego roku roślina wschodzi od nowa, kwitnie przez krótką chwilę wiosny i to właśnie w tym oknie musi trafić do destylarni. Zbiór spóźniony o dwa tygodnie daje surowiec o wyraźnie słabszym profilu.
Wydajność jest bardzo niska. Z ogromnej masy świeżego ziela zostaje mała ilość olejku, a długi czas destylacji potrzebny do wyprowadzenia chamazulenu dokłada swoje. To dlatego wrotycz marokański sprzedawany jest w buteleczce 5 ml, a nie w standardowej 15 ml, tak samo jak róża, melisa i kilka innych najrzadszych pozycji katalogu.
Jakość i badania
Każda partia przechodzi zestaw badań CPTG, między innymi chromatografię gazową i spektrometrię mas, które pokazują rzeczywisty profil związków w oleju.
Przy tym olejku badanie ma szczególny sens, bo wrotycz marokański należy do surowców najczęściej podrabianych na rynku. Głęboki niebieski kolor daje też rumianek niemiecki i olejek z drzewa cade, a mieszanki rozcieńczone tańszym surowcem albo dobarwione wyglądają w butelce niemal identycznie. Sama barwa nie dowodzi niczego poza obecnością azulenu. Dopiero chromatogram pokazuje, czy w środku jest Tanacetum annuum z właściwym udziałem sabinenu i kamfory.
Na buteleczce znajdziesz numer partii. Po jego wpisaniu na stronie Source to You zobaczysz raport z badań dokładnie dla swojego opakowania, a nie dla przykładowej próbki.
Dane techniczne
- Nazwa łacińska
- Tanacetum annuum
- Część rośliny
- Kwiat, liść i łodyga
- Metoda pozyskania
- Destylacja parą wodną
- Pochodzenie
- Maroko
- Pojemność
- 5 ml
- Główne związki
- Sabinen, chamazulen, p-cymen, alfa-felandren, beta-pinen, kamfora
- Nuta zapachowa
- Serca
Karta produktu doTERRA podaje część rośliny jako kwiat, liść i łodygę, a metodę pozyskania jako destylację parą wodną. Aromat opisany jest trzema słowami: owocowy, miękki, balsamiczny. Główne związki to sabinen, chamazulen, p-cymen, alfa-felandren, beta-pinen i kamfora.
Produkt przeznaczony jest wyłącznie do użytku zewnętrznego. Numer partii i termin ważności znajdziesz na opakowaniu, a okres przydatności po otwarciu wynosi 12 miesięcy.
Ile wystarczy
Pięć mililitrów to około 100 kropli. Przy dyfuzji po trzy lub cztery krople wychodzi od dwudziestu pięciu do trzydziestu trzech sesji z jednego opakowania.
Tyle że dyfuzja to najbardziej rozrzutny sposób użycia tego olejku i wcale nie najczęstszy. Karta produktu przy stosowaniu na skórę mówi o jednej lub dwóch kroplach, a przy dodatku do kosmetyku o jednej. Przy takim rytmie, jedna kropla dziennie do porcji kremu, buteleczka starczy na ponad trzy miesiące codziennego używania.
Jeszcze oszczędniej wypada użycie w mieszankach. Wrotycz marokański jest tak silny zapachowo i tak intensywnie barwiący, że do receptury na 10 ml rollera wchodzi zwykle jedna albo dwie krople. Z jednej buteleczki złożysz kilkadziesiąt takich rollerów.
To jest właściwy sposób patrzenia na to opakowanie. Nie kupujesz olejku do codziennego rozpylania po całym mieszkaniu, tylko rzadki surowiec, którego używa się kroplami i który zwykle przeżywa własny termin ważności, jeśli się o nim zapomni.
Bezpieczeństwo
- Produkt wyłącznie do użytku zewnętrznego, nie do spożycia
- Możliwe podrażnienia skóry, zawsze rozcieńczaj olejem nośnikowym przed nałożeniem
- Przed pierwszym użyciem zrób próbę na przedramieniu i odczekaj dobę
- Unikaj kontaktu z oczami, wnętrzem uszu i innymi wrażliwymi obszarami
- Po aplikacji umyj dłonie, zanim dotkniesz twarzy
- Nie nakładaj na skórę uszkodzoną ani świeżo po zabiegach kosmetycznych
- Olejek barwi powierzchnie i tkaniny, uważaj na jasne ubrania, ręczniki, pościel i blaty
- Przechowuj poza zasięgiem dzieci
- W ciąży, w czasie karmienia i w trakcie leczenia skonsultuj się z lekarzem
- Okres przydatności po otwarciu wynosi 12 miesięcy
- Przechowuj w chłodnym miejscu, z dala od bezpośredniego słońca, zawsze szczelnie zamknięty
Najczęstsze pytania
Ile ma buteleczka Blue Tansy?
Pięć mililitrów, czyli około 100 kropli. Większość czystych olejków doTERRA sprzedawana jest w butelkach 15 ml, ale wrotycz marokański należy do grupy najrzadszych surowców i standardowo występuje w mniejszym opakowaniu, podobnie jak róża czy melisa.
Dlaczego olejek jest granatowy, skoro kwiaty są żółte?
Bo koloru nie ma w roślinie. W kwiatach znajduje się bezbarwna matrycyna, która dopiero podczas destylacji parą wodną przekształca się w chamazulen o barwie indygo. Kolor powstaje w kotle destylacyjnym, a nie na polu, i jest efektem samego procesu pozyskania olejku.
Czy to ten sam wrotycz, który rośnie w Polsce?
Nie. W Polsce dziko rośnie wrotycz pospolity, Tanacetum vulgare, bogaty w tujon i uznawany za toksyczny. Ten olejek pochodzi z wrotyczu marokańskiego, Tanacetum annuum, czyli innego gatunku o innym składzie, praktycznie pozbawionego tujonu. Wspólna jest tylko polska nazwa rodzajowa, dlatego przy wyszukiwaniu informacji zawsze kieruj się nazwą łacińską.
Czy plami ubrania?
Tak, może plamić, i producent ostrzega o tym wprost na karcie produktu. Barwa pochodzi od chamazulenu i jest bardzo intensywna. Nakładaj olejek przed ubraniem się, trzymaj go z dala od jasnych ręczników i pościeli, a świeżą plamę zabierz od razu płynem do naczyń przed praniem. Pełny zestaw wskazówek znajdziesz w sekcji o plamach wyżej.
Czy mogę wkroplić go do dyfuzora?
Tak. Karta produktu podaje trzy do czterech kropli w dyfuzorze i opisuje aromat jako słodki i owocowy. Po sesji przepłucz zbiornik, bo barwnik potrafi zostawić niebieskawy nalot na ściankach, zwłaszcza gdy woda odparuje do końca.
Czy wrotycz marokański jest w składzie Deep Blue?
Tak. To jeden z dwunastu olejków mieszanki Deep Blue i to od niego pochodzi jej niebieskawy odcień. W Deep Blue siedzi w bazie, obok kocanki włoskiej i rumianku, i dokłada ciemną, balsamiczną słodycz pod mentolową górę.
Czy mogę dodać go do wody albo wypić?
Nie. Karta produktu jest jednoznaczna: produkt wyłącznie do użytku zewnętrznego. Nie dodawaj go do napojów ani potraw.
Jak długo zachowuje jakość?
Zamknięta buteleczka trzymana z dala od światła i ciepła utrzymuje jakość kilka lat, a po otwarciu producent podaje 12 miesięcy. Z czasem barwa potrafi lekko ściemnieć, co jest normalne dla olejków azulenowych. Przechowuj buteleczkę pionowo, szczelnie zamkniętą, w chłodnym miejscu.
Chcesz ten sam błękit w gotowej mieszance?
Deep Blue to dwanaście olejków eterycznych, wśród nich wrotycz marokański, w buteleczce 5 ml gotowej do rozcieńczenia i użycia na skórę.














Kasia M. –
Wrotycz marokański ma ten piękny indygowy kolor i świetnie sprawdza się w mojej pielęgnacyjnej rutynie. Po rozcieńczeniu nakładam na skórę i jest cudownie kojący.
Magda W. –
Świetny olejek do pielęgnacji skóry.
Marek S. –
Mega ładny, niebieski kolor robi wrażenie.
Joanna P. –
Bardzo dobry do skóry, ale buteleczka mała 5 ml i cena dość wysoka.
Tomasz W. –
Dodaję kilka kropli do oleju bazowego i smaruję skórę. Działanie kojące, a kolor po prostu zachwyca.
Ania K. –
Pokochałam Blue Tansy do wieczornej pielęgnacji. Łagodzi i pięknie wygląda na skórze.
Damian L. –
Polecam, łagodzący olejek do skóry. Rozcieńczam i nakładam po goleniu.
Robert J. –
Polecam, niszowy olejek do skóry. Rozcieńczam i nakładam punktowo.
Sebastian K. –
Dobry olejek pielęgnacyjny, ale naprawdę niewielka buteleczka. Trzeba oszczędnie.
Renata F. –
Mój ulubiony do wieczornej pielęgnacji. Kojący, delikatny i piękny wizualnie. Dostawa trochę się przeciągnęła.
Dorota R. –
Mój ulubiony do rytuałów pielęgnacyjnych. Kojący efekt i niesamowity indygowy kolor.
Iwona P. –
Niszowy, piękny olejek do skóry. Delikatny i naprawdę przyjemny w pielęgnacji.
Bartek D. –
Świetny do mieszanek z lawendą do skóry. Łagodny i przyjemny. Buteleczka mogłaby być większa.
Justyna L. –
Świetny do pielęgnacyjnych mieszanek. Łagodzący i przyjemny w użyciu.
Edyta M. –
Bardzo dobry do skóry, ale cena za 5 ml dość wysoka. Mimo to wracam do niego.
Natalia G. –
Uwielbiam Wrotycz do pielęgnacji twarzy po rozcieńczeniu. Skóra po nim wygląda ukojona.
Marta A. –
Pokochałam Blue Tansy do skóry. Kojąca nuta, którą dodaję do olejku do twarzy.
Łukasz B. –
Bardzo dobry, niszowy olejek. Polecam do pielęgnacyjnych rytuałów.
Weronika Z. –
Bardzo dobry do pielęgnacji. Rozcieńczam i skóra jest wyraźnie ukojona.
Aleksandra T. –
Pięknie wygląda i działa kojąco na skórę. Stała pozycja w mojej pielęgnacji. Cena mogłaby być nieco niższa.
Grzegorz N. –
Ładny olejek do skóry, choć buteleczka schodzi szybko. Działanie na plus.
Beata N. –
Mój ulubiony pielęgnacyjny olejek. Kojący efekt i niesamowity indygowy odcień.
Monika D. –
Rewelacja do pielęgnacji. Kojący i delikatny, a do tego ten cudowny kolor.
Karolina J. –
Uwielbiam, niszowy olejek do twarzy. Skóra wygląda po nim spokojniej i lepiej.